czwartek, 12 stycznia 2012

Liban 2011

Kolejne wakacje w Libanie spędzałam z siostrą Jej narzeczonym i małżeństwem z Jej pracy. Poznałam Ich w drodze na lotnisko. Oni byli bardzo ciekawi i podekscytowani poznaniem nowego kraju a ja spotkaniem z rodzinką.

Oczywiście lot nie przebiegł bez problemów. Nasze bagaże ważyla nowa pracownica.Zamiast rozdzielić każdą walizkę na ich właścicieli to wrzuciła je wszystkie na jedną osobę.Oczywiście na mnie.Kiedy już mieliśmy wchodzić na pokład dałam swój bilet kontroler powiedział,że mam nadbagaż.Powiedzieliśmy jaka jest sytuacja On powiedział,że spróbuje załatwić tą sprawę z Budapesztem żeby nie było problemów. Przez całą drogę do samolotu martwiliśmy się czy nasze bagaże wylądują bezpiecznie w Libanie.Ale już nic nie mogliśmy zrobić. Lecieliśmy małym samolotem który pomieścił tylko 76 pasażerów.Nazywał się bombardier W Budapeszcie mieliśmy 2 godziny do kolejnego lotu dlatego troche pozwiedzaliśmy lotnisko.

W końcu po długiej podróży wylądowaliśmy w Bejrucie...

c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz